Aleksandra i Grzegorz

tatrzanska lomnica, sesja slubna w tatrach slowackich

Bardzo byśmy chcieli napisać o tym, jak jesteśmy niezadowoleni z usług zielonej kropki. Jak nic nam się nie podobało i wybór ślubnego fotografa to nasza największa pomyłka w życiu. Naprawdę chcielibyśmy wylać wiadro pomyj i ponarzekać na każde zdjęcie. Ale nie możemy. Bo prawda jest taka, że było wręcz przeciwnie i zielona kropka spełniła 100% naszych oczekiwań (a nawet więcej!) :-) A trzeba zaznaczyć, że przed Moniką postawiliśmy nie lada wyzwanie. Oto bowiem musiała sfotografować ślub dwojga ludzi, którzy na widok obiektywu peszą się i uciekają w popłochu. W dodatku wahaliśmy się, czy decydować się na sesję poślubną, bo wydawało nam się, że to nie dla nas. I tutaj apel do wszystkich narzeczonych - nie rezygnujcie z tego! A już na pewno nie wtedy, gdy Waszym ślubnym fotografem będzie zielona kropka. Nasza górska sesja to była cudowna przygoda (z muzyką na żywo w tle (pozdrawiamy Łukasza!), a jej efekt, czyli zdjęcia, dosłownie zwalił nas z nóg (żeby nie było niedomówień - z zachwytu, oczywiście!). Dlatego przykro nam, że po raz kolejny czytacie pochwalny komentarz, ale pomimo naszych szczerych chęci nie możemy napisać złego słowa o zielonej kropce. Cóż, może przy następnej naszej sesji się uda? Aleksandra i Grzegorz